SHIPUDEI BEREK – daleki wschód jest blisko…

Shipudei Berek – miejsce na kulinarnej mapie Warszawy, które trzeba odwiedzić.

To tu odkryłam kuchnię izraelską i pokochałam ją. Za co?

Za mnóstwo aromatów i prostotę w daniach. To niezwykłe, że tak proste dania i wydawałoby się „zwykłe” mogą TAK smakować.

Ale od początku…

Berek jest niezwykle kolorowo i przyjemnie. Ale planując tam wizytę, polecam wcześniej zarezerwować stolik (szczególnie na weekend, czy święta) – restauracja cieszy się dużym powodzeniem (nie dziwię się 🙂 ) i czasem o miejsca naprawdę trudno.

W lokalu towarzyszy nam muzyka, która jest idealnym dodatkiem do panującego tam nastroju.

Jako starter polecam wszystkim meze – zestaw 10 talerzyków z przystawkami. Każdego dnia są inne, ale jedno jest zawsze – humus (zdecydowany must be).

IMAG1118

Oprócz humusu, często pojawiają się pasty z pomidorów i papryk, ciecierzyca z marchewką, pasty z bakłażana…

Każdy z gości dostanie po placku pita. W tym miejscu pokochałam ponownie jedzenie ręką – dania wtedy zupełnie inaczej smakują.

 

Pora na danie główne. Podczas każdej wizyty sięgam po shipud – aromatyczne szaszłyki z grilla.

Pierwszy raz skusiłam się na shipuda z kurzych wątróbek (jestem ich wielką miłośniczką) – i oniemiałam. Nie wiedziałam, że zwykła wątróbka można TAK smakować. Była niezwykle delikatna, aromatyczna – dosłownie rozpływałam się z każdym kolejnym kęsem.

IMAG1119

Podczas ostatniej wizyty, skusiłam się na shipuda z z ryby – znowu nie pożałowałam. Ryba była idealnie soczysta, z cytrynowym aromatem. Dawno nie jadłam tak dobrze przyrządzonej ryby – polecam każdemu fanowi.

IMAG1123

Do shipuda dobrałam mejadara – ryż z soczewicą i karmelizowaną cebulą. Niby zwykły ryż, zwykła soczewica i tak banalna cebula. A to połączenie jest niezwykłe. Nie wiedziałam, że jedząc ryż w mojej buzi może być taka eksplozja smaków. Jadłam kęs za kęsem, a mnie wciąż było mało – to było tak pyszne…

Zazwyczaj w tym momencie jesteśmy tak najedzeni, że nie mamy siły na więcej. Ale jednocześnie towarzyszy nam chęć spróbowania czegoś jeszcze…

Pora więc na deser!

Ja wybrałam malabi – jego opis w menu był bardzo zachęcający – słodka, mleczna pianka z wodą różaną.

IMAG1126_blog

I cóż tu powiedzieć – to była poezja smaków. Niezwykle delikatna pianka (konsystencją przypominała budyń) z aromatyczną i jednocześnie delikatną wodą różaną. Z każdą łyżeczką wiedziałam jedno – muszę to powtórzyć w domu.

I jestem tego bardzo blisko, bo wodę różaną mam, więc zapewnie niedługo pojawi się tu przepis na malabi.

 

Kochani…

Jeżeli macie tylko chęć na odkrycie nowych smaków, odbycie niezwykłej podróży kulinarnej, to gorąco polecam Wam Shipudei  – www.berekwarszawa.pl

Lokal w centrum Warszawy. Bardzo kameralny, z pyszną kuchnią. Ceny baaardzo przystępne. Czy to nie wystarczy?

Polecam Wam z czystym sumieniem. A ja zapewne jeszcze nie raz odwiedzę mojego kochanego Berka!

IMAG1114_blog

 

fcb

Amelia

Przygodę z kuchnią zaczęłam kilka lat temu, ale bawić się nią dopiero od niedawna. Powoli wchodzę w kuchnię bezglutenową starając się, by dania (a głównie desery) przypominały kuchnię „tradycyjną”. Ma być smacznie, szybko i zdrowo.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *